• Wpisów: 8
  • Średnio co: 119 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 15:00
  • Licznik odwiedzin: 2 825 / 1079 dni
 
modowaporada
 
                    Witajcie moi mili!
Dziś jest weekend, a jak wcześniej zapowiedziałam właśnie w nie będę dawać dodatkowo posty związane z makijażem i urodom. Ze względu, że to pierwszy taki post trzeba od czegoś zacząć. Zacznijmy od dwóch najczęściej popełnianych przez Polki błędów. Mianowicie:
- fluid jako maska,
- kreska na lini wodnej...
zadużo fluidu.jpg


linia wodna.jpg


Zacznijmy od: Fluid jako maska

Fluid to jeden z tych kosmetycznych wynalazków, który w dzisiejszych czasach czyni dużo więcej złego niż dobrego. Nakładany na twarz bez umiaru, bez względu na rodzaj skóry i traktowany "na każdą okazję”, w dużej mierze przyczynił się do kłopotów z cerą niemałej rzeszy kobiet, od nastolatek począwszy.

Fluid, czyli tzw. podkład w 1914 roku wymyślił Polak, mistrz charakteryzacji, Max Factor, czyli Maksymilian Faktorowicz. Fluid został stworzony na potrzeby charakteryzacji aktorów w czarno-białych filmach w Hollywood. Dzięki niemu, w prymitywnym oświetleniu filmowym, twarze aktorów się nie świeciły.  Max Factor malował nim największe gwiazdy Hollywood, m.in. Ginger Rogers, Marlenę Dietrich czy Ritę Hayworth.  W 1917 roku wylansował swój kolejny hit: rozjaśniający podkład Supreme Liquid Whitener, który dał nową twarz Rudolfowi Valentino, a w 1930 swój absolutny hit makijażu, fluid Pancake, na którego punkcie Amerykanki oszalały.  Maksymą życia Faktorowicza jednak było: "Makijaż jest dobry jedynie wtedy, kiedy nie widać, że go mamy; czysta skóra to fundament, na którym buduje się piękno”. I tutaj Polki dosyć mocno rozmijają się z przykazaniem wielkiego charakteryzatora.  Fluid nakładany w nadmiarze i codziennie nie służy twarzy, często zatyka pory, powoduje wypryski i zaskórniki, o efekcie maski na twarzy nie wspominając. Niewiele jest makijażowych błędów, które potrafią tak zeszpecić kobietę, jak źle dobrany do cery podkład, odbijający się ciemną kreską od jasnej linii brody i uszu. Zwłaszcza kiedy jego właścicielka skrywa pod nim ładną skórę, której piękny, naturalny koloryt przykrywa ciemna, gęsta maź.

Na drugi ogień idzie:   Kreska na linii wodnej

To kolejny przeżytek makijażowy z lat 80., który co jakiś czas odbija się echem. Ciemne kreski na dolnej linii wodnej nie dość, że są niebezpieczne dla higieny oka, to jeszcze optycznie szczególnie mu nie służą: pomniejszają oko oraz nadają mu kształt okrągłego guzika zamiast wymarzonego migdała. Nietrwałe, niezdrowe i nieładne – trzy razy nie.

Nie możesz dodać komentarza.